poniedziałek, 9 czerwca 2014

Rozdział 5 Nadrabianie zaległości, tylko przyjaciele, ciągle popychana


     Nie mam pojęcia, jak ostatniej nocy powiedziałam Chelle o Harry'm. Nie może przestać o tym gadać. Jest sobota popołudniu.
- Rochelle! Pomagam Grace w nauce- powiedziała Kristen śmiejąc się.
- Dobra. Pójdę o tym porozmawiać z Harry'm..- odpowiedziała Chelle dziwnie się uśmiechając i wyszła na korytarz.

 To był weekend. Pół szkoły jechało do swoich domów a reszta zostawała tutaj. Aktualnie Kristen pomaga mi nadrabiać zaległości. Staram się unikać Harry'ego, dlatego jestem w części akademiku przeznaczonej dla dziewczyn. Chłopaki nie mogą tutaj przychodzić.

Już prawie kończyłyśmy naukę.
- W sumie ta szkoła nie jest taka trudna.- wytłumaczyła Kristen a ja jej przytaknęłam.
- Racja,nie ma tak dużo nauki- wzięła wszystkie swoje zeszyty i schowała do plecaka.
- Więc, zostajesz na dłużej u Liam'a?- podniosłam się.
- Na całą noc! On jest taki słodki- odpowiedziała z rozmarzeniem. Uśmiechnęłam się do niej.
- Niall był też..
- I Harry.- powiedziała Kristen żartując i śmiejąc się.
- Zamknij się !- krzyknęłam.
- Ja tylko myślę, że to zabawne, Harry ma obsesję na punkcie faktu ocierającej się waszej dwójce na wzajem- zadrwiłam i wyszłyśmy na korytarz.
- Nie mam obsesji z faktem- powiedziałam a Kristen wzruszyła ramionami.

Chelle przybiegła szybko do nas i krzyknęła
- Harry tu idzie!! - przewróciłam oczami i zobaczyłam Harry'ego przybiegającego do nas dysząc cały czas. Musiał się zmęczyć goniąc Chelle. Kristen i Chelle po cichu wyszły zostawiając mnie z Harry'm.
- Um, cześć- powiedziałam do niego. On w zamian wziął mnie za rękę i wyszliśmy na zewnątrz.

- Powiedzmy, że jesteśmy przyjaciółmi i zapominamy o tym- powiedziałam by to zakończyć. Harry uśmiechnął się głupkowato.
- O tym samym myślałem. Powiedzmy,to było dla naszego zakładu, pamiętasz, strzeliłem gola!
- O mój boże ! Dobra robota. No cóż, zapomniałam o tym.- powiedziałam uśmiechając się do niego. Przestaliśmy gadać i szliśmy dalej.

Po długiej ciszy Harry zachichotał
- Cholera, Grace! Pokazałaś się wczoraj z innej strony- przewróciłam oczami, a on klepnął się w pierś.
- Mam na myśli, że to było gorące - powiedział Harry. Dobra..jak mam na to odpowiedzieć? Uh Harry, ja nigdy tak nie tańczyłam w całym moim życiu? Zachichotałam do siebie. On prawdopodobnie o tym nie wie.

- To co..następna impreza?- zapytał Harry.
- Koleś! Powinniśmy się otrząsnąć po wcześniejszej!- powiedziałam chichocząc.
- Tak tak - wymamrotał Harry.
- Dobra, to ja idę. Pa Harry- powiedziałam i pobiegłam zanim zanim stałoby się niezręcznie. Wyglądał na zmieszanego,ale otrząsnął się. Zawsze uciekam od niego..whoops.


Gdzie jest Chelle i Kristen ? Poczułam szarpnięcie, które pociągnęło mnie w dół. Krzyknęłam
- KTO..- zanim coś powiedziałam ktoś zakrył moje usta. Na szczęście, była to tylko Holland
- Przepraszam, ale, szeptaj- szybko powiedziała.
- Dlaczego jesteśmy za krzakiem? - odszeptałam jej. Wskazała na górę i spojrzałyśmy w tym kierunku. Zayn szedł przed siebie, obok krzaka.
- Teraz twoja szansa, on zawsze ma ludzi wokół siebie.
- Zagadać do niego? Nigdy!- krzyknęłam szepcąc. Ona tylko przewróciła oczami i popchnęła mnie przez co upadłam na trawę. Cholera!

Szybko się podniosłam, więc Zayn nie mógł pomyśleć o mnie jak o idiotce. Stałam tam niezgrabnie. Zayn spojrzał na mnie, wciąż idąc. Jestem na przegranej pozycji. Znów się obrócił i podszedł do mnie. O mój boże, o mój boże! Moje ręce zaczynają się pocić.
- Cześć. Ty jesteś dziewczyną, której dałem karteczkę?- spytał Zayn mrużąc oczy. Zachwyciła mnie jego opalenizna, która była perfekcyjna. Prychnęłam na to.
- Taak - odpowiedziałam nieśmiało.

- Jestem Zayn - powiedział lekko się uśmiechając. Także się uśmiechnęłam potrząsając jego rękę. Niespodziewanie ktoś mnie popchnął. Harry i Louis stali i pękali ze śmiechu. Zostałam pchnięta. Znowu? Usiadłam i spojrzałam na nich.
- Hej czemu to zrobiliście?- Zayn warknął na nich.
- Jest ok, jesteśmy przyjaciółmi, my zawsze to robimy- wytłumaczył Louis,a ja przewróciłam oczami.
- My tego nie robimy! - Zayn wyglądał na zmieszanego i wyciągnął rękę w moim kierunku by pomóc mi wstać. Tak! Tak! Tak! Wzięłam ją ochoczo i podniosłam się.
- Dzięki - powiedziałam uśmiechając się do niego.
- Err...chcieliśmy Ci tylko powiedzieć, że Rochelle Cię szuka - powiedział Harry. Spojrzałam na Harry'ego, a następnie na Zayn'a.
- A więc.. do zobaczenia- powiedział Zayn ponownie mrużąc oczy. Cholera, wygląda bardzo sexy kiedy tak robi.

Kiedy odszedł stanęłam głupio się uśmiechając. Harry i Louis udali odruchy wymiotne.
- Dzięki za popchnięcie mnie, naprawdę- wyjaśniłam.
- Co? Cieszysz się?- zapytał zakłopotany Louis. Kiwnęłam głową. Zayn pomógł mi wstać,dlatego się cieszę.
- No dobra..- wymamrotał Harry i udaliśmy się z powrotem do szkoły

***
Heeej :) wreszcie przetłumaczyłam.Autorka przeprasza za mało ciekawy rozdział, ale chciała coś napisać.
Wreszcie więcej Zayn'a i Harry'ego. Ciekawe co potoczy się w dalszych rozdziałach :)
Od razu mówię, że następny rozdział jest dłuższy niż ten :D
Jeśli macie jakieś pytania to zapraszam do siebie na twitter'a , mój user : @djemniejestem
Przypominam o zakładce Informowani, która jest po prawej stronie

Do następnego <3

niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 4

 Atak Harry'ego, Bluza Niall'a, Impreza























- NIALL CIĘ ZAPYTAŁ!- krzyknęła Chelle w naszym pokoju.
- TAK!- skakałam z podniecenia. Chelle uśmiechnęła się szeroko i powiedziała
- PRZYGOTUJĘ CIĘ.TERAZ! MECZ JEST O 8- zaśmiałam się,niedawno był obiad...ale dobra.
- Zazwyczaj jest dość zimno,ponieważ jest prawie październik. Więc dam Ci coś ciepłego - powiedziała mi Chelle.

Chelle zmusiła mnie bym ubrała jej ciuchy. Były to czarne leginsy, ugg'y ( buty takie jak na zdjęciu powyżej ) i golf. Wzruszyłam ramionami i ubrałam się w przygotowane rzeczy. Nigdy bym nie ubrała tego w domu ale wyglądam w tym ładnie.
- Wyglądasz idealnie. W sumie to każdy się tak ubiera na mecz- powiedziała Chelle szeroko się uśmiechając. Złączyłam swoje usta i powiedziałam
- Jesteś pewna?
- Oczywiście! A teraz siadaj, zajmę się resztą.

- Eleanor i Kristen są tutaj. Jednak zadziałało to całe "czary mary", bo Chelle jest niesamowita w robieniu makijażu, Eleanor w robieniu fryzur, a Kristen kocha dodatki. Miałam tylko siedzieć cierpliwie i mieć nadzieję, że nie będę wyglądała beznadziejnie. Nadal nie mogę uwierzyć, że zostałam zaproszona! Przez Niall'a...nie wiem czy go lubię czy też nie. Ja wciąż chcę Zayn'a, a El i Ella mówiły, że mogą z nim pogadać.

Kiedy dziewczyny "pracowały" nade mną, Kristen zapytała
- Lubisz takie ?- trzymała wysoko w dłoni naszyjnik z sową na końcu i śliczną białą czapkę z pomponem na górze. Radośnie skinęłam głową na potwierdzenie
- Nie ruszaj się! - Eleanor i Chelle krzyknęły równocześnie powodując u mnie śmiech.

Wreszcie skończyły. Podeszłam do lustra i uśmiechnęłam się do siebie. Nigdy tak nie wyglądałam. Podobałam się sobie. Moje włosy były dobrze wyszczotkowane i miały niewielkie fale. Chelle zrobiła mi ciemny makijaż, a wszystko inne było jasnego koloru. Eleanor objęła mnie w pasie i zapiszczała
- Wyglądasz milusio!- wszyscy wybuchli śmiechem.
- Dziękuje wam za wszystko!- krzyknęłam.
- Niall bardziej Cię polubi..- szepnęła Kristen i zachichotała.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Chelle, Eleanor, Kristen i Ja udałyśmy się na mecz razem. Chelle ubrała się bardziej jak na imprezę, Eleanor ubrała rurki i śliczny sweterek, Kristen założyła bawełnianą koszulkę z leginsami. Było przed 20 i zaczynało się ściemniać.
- Chcesz pożyczyć powodzenia Lou i Harry'emu ?- zapytała mnie Chelle. Przystałam na tą propozycję skinając głową, to było dobre wyczucie czasu, ponieważ Michael pociągną za sobą gdzieś Eleanor, a Kristen poszła szukać znajomych.

Chelle i Ja poszłyśmy w kierunku boiska. Louis podbiegł do nas, a w zasadzie do Chelle.
- Jeśli będzie impreza po meczu, pójdziesz ze mną?- zapytał Chelle Lou.
- Jesteś obrzydliwy.-odpyskowała a moje oczy powiększyły swój rozmiar,ale kiedy zobaczyłam, że obrażają się nawzajem,mogę powiedzieć, że to tylko żarty. Przyszedł Harry i cały czas wskazując na mnie palcem
- Ubierasz się jak dziewczyny w moim typie..i zachowujesz się jak ja!- wykrzyknął to swoim perfekcyjnym akcentem. Bez obrazy Harry, ale Ty mnie nie zaprosiłeś,powiedziałam w myślach.
- Ona ma randkę- krzyknęła do niego powodując naburmuszenie.


- NO TO POWODZENIA- Chelle dosłownie krzyknęła. Louis zaczął krzyczeć razem z nią,a Harry i Ja się wycofaliśmy. Owinął swoje ramiona wokół mnie niezdarnie i nie chciał puścić. Muszę przyznać, że cudownie pachnie a do tego ubrany tylko w krótkie spodenki z koszulką bez rękawków.
- Umm Harry-zachichotałam i w tym momencie potknęłam się,ale na szczęście Harry mnie złapał.
- Jesteś bardzo...słodka- jęknął cicho.- Jeśli będzie Ci dzisiaj zimno,obiecuję,znajdź mnie a ja Cię ogrzeję- zachichotałam. Louis wreszcie odciągnął mnie od niego i pobiegli na boisko.
- Jeśli będzie impreza, znajdź mnie!- krzyknął do mnie Harry. Impreza?
- Taa,czasami grupa ludzi puszcza muzykę na sali gimnastycznej. Jest zabawnie- powiedziała mi Chelle.
- To brzmi jak zabawa!- krzyknęłam.
- Nie za bardzo. No i nie szukaj Harry'ego- powiedziała Chelle śmiejąc się - Jest małym imprezowym zwierzaczkiem.- No cóż, widać to.

- Chodźmy znaleźć Twojego chłopaka- powiedziała Chelle idąc szybko. Nie byłam zdenerwowana,co było dobre. Jeśli to by był ktoś jak Zayn,bardzo bym chciałabym! Ale dobrą zaletą Niall'a jest to,że jest  skory do rozmowy. To boisko faktycznie było duże, dużych rozmiarów trybuny i znalazło się też trochę miejsca do pospacerowania.

Zauważyłyśmy Niall'a i inne osoby siedzące na trybunach.
- No to narka- powiedziała szybko Chelle. Zadrwiłam i machnęłam w jej stronę ręką. Szybko poprawiłam włosy, żeby nikt nie zauważył i poszłam na górną część trybun.
- Grace!- krzyknął Niall i uśmiechnął się szeroko. Pomachałam mu i także się uśmiechnęłam. Kiedy dotarłam na górę, Niall poklepał miejsce obok siebie więc tam usiadłam. Wyglądał bardzo ładnie. Miał na sobie zieloną bluzę i czerwony snapback (znacie te czapki,prawda? :) ). Dobrze mu w czapkach! Niall i Liam szeptali do siebie.
- A więc, Grace to jest Liam- powiedział wreszcie Niall. Liam wychylił się zza Niall'a i pomachał w moją stronę. Wyglądał na sympatycznego.
- Cześć Liam! - krzyknęłam.
- Cześć kochana!- odpowiedział. Z jakiegoś powodu byłam dzisiaj w bardzo dobrym humorze.

Mecz się zaczął a ja miałam niezły ubaw z Harry'ego i Louis'a. Byli dosłownie idiotami, którzy żartowali sobie na boisku. Nasz zespół zdążył już zdobyć gola! To nie był Harry ani Louis. Wszyscy im dopingowali. Z Niall'em cały czas skakaliśmy uradowani. Szczerze, nie rozumiem czemu te mecze to taka wielka sprawa. Tak naprawdę nie potrzebna jest randka. Nie rozumiem.

Jakiś chłopak o imieniu Carson przyszedł i dołączył do nas. Cholercia, był słodki!
- Oh! A więc, Ty to Grace- Carson powiedział do mnie. Chryste! Wszyscy o mnie słyszeli. Uśmiechnęłam się do niego.
- Err Grace, chcesz się przejść?- zapytał mnie Niall. Kiwnęłam głową i pomachał wszystkim na pożegnanie.
- Do zobaczenia Grace - powiedzieli wszyscy.

Ludzie spacerowali, siedzieli na wzgórze za boiskiem albo siedzieli na trybunach. Ale niektórzy na randce wiesz...obmacywali się,całowali się gdzieś.
- Zimno Ci?- zapytał Niall zamykając przestrzeń miedzy nami i dotykając ramionami.
- Nie - odpowiedziałam mentalnie uderzając się w twarz. Szkoda, że Niall nie objął mnie ramieniem.
- Oh - wymamrotał Niall, a ja jak na zawołanie poczułam się źle.

- Co myślisz o tym byśmy poszli na gorącą czekoladę! - zapytałam z podnieceniem zmieniając klimat. Zauważyłam wiele osób, którzy mieli gorącą czekoladę. Uśmiechnął się pokazując swoje zęby i się zgodził. Podeszliśmy pod stoisko. Zastanawiałam się gdzie są moi znajomi. Serio, nikogo nie widziałam. Niall zamówił dwie czekolady.
- Twoja czekolada!- krzyknął
- Dzięki - odpowiedziałam i wzięłam do ręki kubek. Czekolada była gorąca , zauważyłam że zrobiło mi się zimno.
- Chodźmy na boisko- zasugerował Niall
- No dobrze - odpowiedziałam.

Siedliśmy jakieś 10 stóp ( około 3 metry) od boiska. W zasadzie było mnóstwo ludzi, którzy siedzieli bądź leżeli. Chciałam wypić trochę czekolady, ale była za gorąca. Myślę, że Niall również ma gorący napój, oboje dmuchaliśmy, żeby ostudzić nasze czekolady.
- To nigdy...nie będzie..zimne- powiedziałam chichocząc. Niall popatrzył na mnie rozbawiony, a ja uśmiechnęłam się do niego.
- Masz bardzo uroczy śmiesz- powiedział szybko powodując, że ponownie się zaśmiałam.

Zaczęłam oglądać mecz.
- Dawaj Harry- krzyknęłam i patrzyłam na niego. I stało się - strzelił bramkę!!!
- Co u licha? Harry właśnie zdobył punkt! - powiedziałam śmiejąc się.
- Harry jest niezły w nożną- powiedział mi Niall wzruszając ramionami. Moje palce zdrętwiały, a moje ręce zamarzały.
- Jesteś pewna, że nie jest Ci zimno? Na pewno jest Ci zimno- znowu powiedział Niall. Przygryzłam wargę i skinęłam. Zdjął swoją bluzę i mi ją podał.
- Trzymaj- powiedział
- Przecież zamarzniesz- odpowiedziałam. Niall tylko wzruszył ramionami.
- Nie będzie mi zimno- wzięłam od niego bluzę i założyłam na siebie.
- Dziękuję Niall- powiedziałam uśmiechając się.


- Możesz się położyć,jeśli chcesz - powiedział, sam kładąc się Niall. Teraz zaczynam myśleć, że jego akcent jest bardzo słodki. Zrobiłam tak jak powiedział i poczułam jego ręce za sobą. Leżąc na wzgórzu wciąż mogliśmy oglądać mecz. Zupełnie zapomniałam, że było mi zimno. Mogłam poczuć naprawdę piękny zapach wody kolońskiej.

- To jest takie urocze! - zapiszczała Holland patrząc na nas z góry. Oboje szybko się podnieśliśmy. Holland i jakiś koleś trzymali swoje ręce wokół swoich talii.
- Holland! - krzyknęłam.
- Cześć. Chcieliśmy Ci tylko powiedzieć o imprezie
- Oi! Impreza! Idziesz ?- zapytał mnie Niall, a ja skinęłam głową na znak, że się zgadzam.
- Mam taką nadzieję!-Holland i jej chłopak powiedzieli równocześnie.

- Czekaj! Mecz się jeszcze nie skończył Niall!- powiedziałam zawiedziona.
- Gotowa? - jęknął Niall.
- Idziemy!- krzyknęła Holland. Niall pomógł mi się podnieść i poszliśmy na trybuny. Holland i jej randka szli tuż przed nami.
- Ona jest dziwna- powiedział Niall śmiejąc się ze mną
- Wiem- odpowiedziałam. Chelle i Kristen rozglądały się wokół i uśmiechnęły się kiedy mnie zobaczyły.
- GRACIE! Czas na imprezę! -zaśpiewała Chelle i pociągnęły mnie w jakimś kierunku.
- Dziewczyny! Jeszcze Niall!-jęknęłam.
- Oh, ups - powiedziały i zaczęły się śmiać. Obróciłyśmy się i powiedziały do Niall'a
- Spotkacie się na miejscu, okej ?- skinął głową i uśmiechnął się do mnie
- Do zobaczenia Niall- powiedziałam machając mu.
- Do zobaczenia Gracie -krzyknął. Gracie...uśmiechnęłam się.

- Całowaliście się ?- zapytała szybko Chelle.
- Ew, nie ! - odpowiedziałam.
- Czyli się przytulaliście?- zapytała Kristen. Skinęłam tylko głową.
- Myślę, że jest trochę dziwny- powiedziała Chelle, a Kristen poklepała ją po ramieniu.
- A ja myślę, że jest słodki!-odpowiedziałam.
- Zgadzam się z Tobą..ale on bardzo Cię lubi..-zażartowała Kristen. Przypuszczam, że on mnie lubi. Podoba mi się Niall. Tutaj jest za dużo atrakcyjnych chłopaków. Zachichotałam do siebie. Mój boże, chłopcy nigdy mnie nie lubili wcześniej. Jak to wszystko mogło się stać? Tłumy ludzi szli do szkoły tą 'imprezę'. Nie mam pojęcia co z tego będzie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

- No dobra, jeśli nie chcesz faceta,nie wchodź do środka. Przygotuj się na naprawdę głośną muzykę i różnego rodzaju podrywu. - wyjaśniła szybko Chelle. No cóż, głośna muzyka mi nie przeszkadza. Moja oczy powiększyły swój rozmiar i spojrzałam na nią zdezorientowana.
- Cokolwiek- wymamrotała i pociągnęła mnie za sobą do sali gimnastycznej wraz z Kristen.

Było ciemno i zaskakująco dużo osób tańczących. Dekoracje składały się z serpentyn i balonów. Był jeszcze  DJ. Wielkie nieba! Ta muzyka na serio była za głośna! Zdjęłam bluzę Niall'a i położyłam ją przy ścianie. Właśnie puścili "Gangnam Style", a wszyscy wybuchnęli śmiechem. Nigdy nie chodziłam na potańcówki..ale lubię tańczyć. Podeszłyśmy do tłumu śpiewającego refren. Nikt nie śpiewał zwrotki...czekaj,Chelle to śpiewała?
- Chelle,co ty odwalasz!- powiedziała śmiejąc się Kristen. Wybuchłam niepohamowanym śmiechem. Mam pewną rodzaju obsesję na punkcie Chelle, jest wesoła.

Cały czas ludzie wchodzili i ich liczba cały czas się zwiększała. Jak ja znajdę Niall'a? Po raz pierwszy dzisiejszego wieczoru zobaczyłam Kathryn wraz z Will'em. Tańczyli i śmiali się do siebie, więc nie będziemy im przeszkadzać. Razem wyglądają prześlicznie!

Nagle zobaczyłyśmy Harry'ego i Louis'a tańczących. Zmierzając w naszą stronę krzyknęli
- Aaaayyy sexy ladies !-Chelle podniosła ręce w górę krzyknęła
- Woop woop woop woop! - Harry zaczął wywijać swoim tyłkiem w moją stronę. Zapiszczałam i pobiegłam gdzieś z Kristen. Co za beznadzieja haha.


Zaczęłyśmy tańczyć do "Beatu and a Beat".
- We gonna party like its 3012 tonight. I wanna show you all the finer things in life !- śpiewałyśmy same tańcząc. Dwóch chłopaków podeszło do nas,a my zaczęłyśmy bardziej kręcić biodrami. Zauważyłam Nialla, który się zakradał. Objął mnie,chodź się tego nie spodziewałam.
- All i need, is beaty and a beat who can make mu life completeee- śpiewał żartując. Zaśmiałam się i zaczęliśmy tańczyć razem z tłumem.

- Umiesz rapować?- zapytał mnie Niall,jego akcent powala mnie na kolana. Skinęłam głową i nadeszła kwestia Nicki. Zaczęliśmy śpiewać oboje,twarzą do siebie
- In time, ink lines, bitches couldn't get on my incline. World tour, it's mine, ten little letters, on a big sign.- zaczynam powoli lubić Niall'a. Jest zabawny i słodki. Żartobliwie uderzyłam lekko Niall'a w klatkę piersiową,rapując wciąż próbując wyglądać seksownie- Beauty, beauty and the beast Beauty from the east, beauty the confessions of the priest Beast, beauty from the streets, we don't get deceased Every time a beauty on the beat.- I Niall zrobił coś czego się nie spodziewałam. Przyciągnął mnie do siebie i zaczął się o mnie ocierać
Body rock, girl, I wanna feel your body rock-usłyszałam głos Justin'a. Przełknęłam ślinę,nie wiedząc co robię.

Obróciłam się i zaczęłam tańczyć normalnie, oboje byliśmy speszeni.
- Cześć Ni !- krzyknął Liam i zaczął tańczyć. Dzięki Bogu. Kristen mnie znalazła.
- Kristen! - krzyknęłam i wyciągnęłam ją z tłumu.
- Co tam?- musiała głośno powiedzieć żebym usłyszała.
- Niall się o mnie ocierał! - powiedziałam zmartwiona. Ona tylko wybuchnęła śmiechem.
 - Kotku, wiele ludzi tak robi- przygryzłam wargę, a Kristen pociągnęła mnie z powrotem do Niall'a.
- Ten facet,Liam,jest uroczy- szepnęła mi do ucha. Zaczęła grać piosenka Keshy " Die Young"
I hear your heart beat to the beat of the drums. Oh what a shame that you came here with someone So while you're here in my arms. Let's make the most of the night like we're gonna die young- Liam, Niall, Kristen i Ja zaśpiewaliśmy. Liam wziął rękę Kristen i zaczęli razem tańczyć. Ok, to jest urocze.
Niall krzyknął coś do mnie, ale nie mogłam go usłyszeć. Uniósł palec do góry i przecisnął się przez tłum. Byłam zdezorientowana i utknęłam w tym tłumie ludzi. Usłyszałam "How We Do" Rity Ory. Kocham tą piosenkę, zaczęłam śpiewać ją razem z innymi ludźmi. Było bardzo gorąco.

No dobra,gdzie jest Niall? Zobaczyłam kręcone włosy i zaczęłam się śmiać. Harry. Załapaliśmy kontakt wzrokowy i podszedł do mnie.
- GRACIE! - krzyknął uśmiechając się. Puścili piosenkę Pitbull'a "Movie Shake Drop",a Harry zaczął tańczyć przede mną. Próbował wywołać tym u mnie chichot. Wskazał na mnie tak, jakbym miała coś zrobić i przestraszyłam się . Co powinnam zrobić?? Nigdy tak nie tańczyłam, ale zwiększyło się tempo muzyki. Trzymał poje biodra ale na dystans. Zakołysałam biodrami i podniosłam ręce do góry. Musiałam przyznać...trochę mi do niego brakowało. Jest gorący. Harry uśmiechnął się i krzyknął
- Nieźle Gracie!- zaśmiałam się,a Harry zamknął przestrzeń między nami.

Harry objął mnie w talii- obrócił mnie i ocieraliśmy się o siebie. Kurde, w co ja się wpakowałam. Zarumieniłam się. Jego ręce schodziły,które były na moich biodrach schodziły w dół...Muszę znaleźć Niall'a. Obróciłam się i oboje byliśmy speszeni tą sytuacją.

Wybiegłam z tłumu dysząc. Cholera, już nigdy tego nie zrobię.
-Gracie! Gdzie jest..?- spytał Niall podchodząc do mnie i do tego śmiejąc się. Uśmiechnęłam się nieśmiało
- Wszystko w porządku?- zapytał. Zapomniałam o Harrym i poszłam przetańczyć z Niall'em  resztę nocy..normalnie.

_________________________________
Hejka ;) Wreszcie skończyłam 4 rozdział. Długo mi to zajęło, za co ogromnie przepraszam. Jest dłuższy od pozostałych,mam nadzieje że się podoba. Skomentujcie, proszę xx A teraz trochę spraw organizacyjnych:
Od tego rozdziału zacznę dodawać tytuły rozdziału,znajdywać się one będą na samej górze rozdziału.
Chcę jeszcze was poprosić o pomoc w rozpowiedzeniu tego FF, chciałabym go trochę rozkręcić
Niedługo powinna się pojawić zakładka " Informowani " jeśli ktoś chce być informowanym o nowym rozdziale to niech tam zaglądnie.
Następny rozdział powinien pojawić się niedługo,ponieważ jest on dość krótki.
No i ostatnia sprawa. Jeśli ktoś ma jakieś pytania,cokolwiek, to jestem dostępna na twitterze:
@djemniejestem
Love ya, do następnego <3


piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 3


PIĄTEK.

Rochelle i Ja obudziłyśmy się o 6. Nie mogę się doczekać weekendu, na którym sobie odpocznę. Niektórzy wrócą do swoich rodzinnych domów. Na szczęście, Chelle zazwyczaj zostaje w kampusie. Zaproponowała mi wspólnie spędzenie tego czasu.

Miałyśmy szczęście, zdążyłyśmy przed wszystkimi wziąć prysznic. Jeśli się spóźnisz jesteś skazana czekać bardzo długo na swoją kolej.
- Chodźmy wcześniej na śniadanie- powiedziała szybko Chelle, ledwie co mogłam usłyszeć. Zrozumiałam, że Chelle nie była rannym ptaszkiem. Poszłyśmy do kawiarenki.
- Mówiłaś, że Harry i Louis zazwyczaj tutaj są z rana?-zapytałam. Chelle skinęła głową z ledwo co otwartymi oczami.

Ha!Miałam rację!Harry i Louis byli w kawiarence z kilkoma ludźmi.Cały czas histerycznie się śmiali. Jejku jest za wcześnie na to!
- ZOBACZ,FAJTŁAPA IDZIE!-krzyknął Louis i wskazał na Chelle.
- Zamknij pysk-warknęła a oni tylko przewrócili oczami.
- Muffinkę?- zapytał Harry szczerząc się jak głupi,a ja wzięłam ją od niego. Jezus,ale on ma głęboki głos.
- Dzięki-odpowiedziałam.

-Zapytam Eleanor,zapytam Eleanor,zapytam Eleanor-upiornie śpiewał Louis.Dobra...on ma za wysoki głos.
- Oczywiście.Jesteś Lou..-wymamrotał Harry.
- Co?-zapytała Eleanor wchodzą do kawiarenki wraz z Kristen. Z Harrym nie mogliśmy już powstrzymać się od śmiechu. Louis podszedł do El i powiedział
- Errr...chcesz pójść ze mną na mecz,zobaczyłabyś jak gram,a później poszłabyś ze mną na imprezę ?
- Lou,wiesz że idę z Michael'em - zadrwiła Eleanor.Louis wyglądał na zmieszanego.
- Powiedzieliśmy mu, ale on nie słuchał.- odezwała się Chelle, usiadła obok Harry'ego i oparła się o jego ramię.

Rzekomo Louis podkochuje się w Eleanor, ale ona ma chłopaka i on o tym wie. Lecz on nie przestaje. Żal mi się go zrobiło. Wszyscy moi nowi znajomi zapraszają na ten durny mecz albo były już pytane o pójście tam. Ja za to zamierzam być sama. Chelle przynajmniej z kimś idzie. Ale dlatego, że spędza czas z wieloma chłopakami.

- Ktoś ma następną chemię?- zapytałam. Harry podniósł gwałtownie rękę. TAK!
- To idziemy- powiedział dziwnym głosem. Skinęłam głową i razem udaliśmy się pod klasę.

- A więc,będziesz dzisiaj na meczu?- zapytałam chcąc zacząć rozmowę. Wziął oddech i powiedział
- Prawdopodobnie strzelę kilka bramek- uśmiechnęłam się do siebie...oczywiście.
- Zróbmy zakład,jeśli strzelę przynajmniej jedną bramkę to mnie pocałujesz- uniosłam jedną brew do góry.  Coś we mnie wstąpiło i odpowiedziałam
- Jeśli tego nie zrobisz...ty pocałujesz MNIE- przygryzłam wargę wiedząc jak bardzo jestem skłonna flirtować.Harry wyszczerzył się w uśmiechu.
- Widzę dokąd to prowadzi...
- Żartowałam,nie założę się !
- Tak
- Nie
- Tak
- Nie!-zakończyłam to.

Szliśmy długo i w ciszy.
- Wydaje się,że możesz być taka sama jak ja-byłam zmieszana więc zapytałam co ma na myśli.
- Jesteś niesamowita..jak ja.Żartuję, ja..-przerwałam mu i powiedziałam
- Jesteś zbyt pewny siebie!
- Mam na myśli, że mogłabyś się zabawić w weekend. Pójść na mecz..- zamarłam. Podniosłam wzrok,ponieważ prawdopodobnie chce mnie zaprosić na mecz.Proszę,zapytaj mnie! Zapytaj! Zapytaj,błagam Cię.

~~~~~~~~~~~~
Siedziałam znudzona i zirytowana w klasie. Harry mnie nie zapytał mnie. Myślałam, że to zrobi. Nikt nie zapyta "nowej amerykanki"? Oboje mieliśmy wolne później i mam zamiar pójść na mecz. Może..może on jeszcze zapyta.

Zadzwonił dzwonek a ja szybko udałam się na moją następną lekcję. Nie obchodzi mnie to, jeśli Harry będzie miał tą samą lekcję. Zaczęłam półprzytomnie lekcję matematyki siedząc za Zayn'em. Tył głowy miał bardzo śmieszny,zaśmiałam się lekko. Zayn odwrócił się,uśmiechnął się do mnie i zakrył usta ręką by powstrzymać śmiech. Moje oczy się rozszerzyły, czy...ja...powiedziałam to na głos?Osunęłam się na krześle zasłaniając się włosami
- Panie Malik,czy wszystko w porządku ?-zapytał zirytowany nauczyciel. Zayn skinął głową i przestał się śmiać.

Nieco później zobaczyłam jak jego ręka powoli i cicho umieszcza karteczkę na moim udzie. Zagryzłam wargę, żeby się nie uśmiechnąć. Najpopularniejszy chłopak w szkole dał mi karteczkę.
"Sprawiłaś,że się zaśmiałem,Dzięki :P Jesteś zabawna "
Uśmiechnęłam się do siebie.Żartujesz sobie ze mnie? Ja? śmieszna? Kątem oka zobaczyłam Mallory ( Chelle mówiła mi,że jest kłopotliwa) patrzącą na karteczkę. Uśmiechnęłam się do niej dumnie.

~~~~~~~~~~~
Naprawdę cieszyłam się z lunchu! W sumie akceptowałam tylko Holland i Eleanor. Wyglądały dziwnie. Usiadłam przy stole i zapytałam
- Coś się stało?
- El spotyka się z Michael'em, ale lubi Louis'a- powiedziała Holland.
- Louis Cię lubi...-powiedziałam. Eleanor skinęła i wydęła dolną wargę.
- Ja wiem..on robi tyle wspaniałych rzeczy dla mnie- zaskomlała El.

- Michael tutaj,Michael!- krzyknęła Holland. Graliśmy kiedy przyszedł jakiś koleś..przypuszczam,że to Michael? On jest na serio gorący! Przyciągnął ją do siebie od tyłu i przytulił.
- Czeeeść,gotowa na mecz?- zapytał. El tylko skinęła głową. Czuję się źle z jej powodu. Rany, teraz czuję się źle z jej powodu jaki i z Louis'a!


Michael usiadł z nami. Wziął w ręce jej twarz i zaczął robić to ( można to nazwać całowaniem się) z nią. Holland i Ja tylko przewróciłyśmy oczami. Oczywiste było to, że nie na Eleanor.
- Moje biedne dzieci- Holland dosłownie płakała i wskazała na drzwi. Louis stanął przy wejściu obserwując co jest za nimi. Przybiegliśmy do niego i Holland powiedziała jak zwykle
- Eleanor NIE pocałowała go. On tylko wpadł na nią. Ona nie będzie już tak bardzo go lubić- Louis zamyślił się na chwilę.-To nawet nie jest tego warte. Jestem nikim w porównaniu z nim
- Sprawiłeś, że się zaśmiała!- dodała Holland. Eleanor naprawdę lubi Louis'a i on potrzebuje to zobaczyć!
- Będe leciał, Carson chce ze mną zjeść śniadanie,więc..dzięki dziewczyny-powiedziała Louis i poszedł.


Michael wreszcie zostawił El i usiadła z innymi dziewczynami.
- El to było obrzydliwe- powiedziała Holland. Zachichotałam, Holland dramatyzowała tak ze wszystkim.
- Ugh. Już nawet go nie lubię. Przy okazji,Grace to jest Ella.- miała duże brązowe oczy,makijaż i lekkie loki na włosach. Chelle mi o niej mówiła. To ona jest miła i popularna.
-Cześć- powiedziała od niechcenia.
- Louis porównuje się do..Michaela?-zapytała Ella. Eleanor schowała jej twarz do jej rąk
- Nie wiem. Louis jest bardzo słodki i czarujący.
- A więc,ty go lubisz,a on Ciebie.Bierz go! No dobra, a ty Grace, kogo lubisz?-zapytała szybko Holland. Ah!Kogo ja lubię? Harry? Może. Zayn,Tak!
- hm..myślę, że Zayn jest gorący-przyznałam się.
- Wszyscy tak uważają- powiedziała Holland wzdychając.
- Tak, Mallory i on mają się ku sobie..ale jeśli chcesz możemy mu o Tobie powiedzieć- powiedziała Ella mając na myśli El i ją. Zadzwonił dzwonek.
- Kurde,mam lekcję!-westchnęłam.- No to do później!
- Narka!- powiedziała Holland i przytuliła mnie.
- Miło było Cię poznać- powiedziała Ella. No to idę na czwartą lekcję..

~~~~~~~~~~~~

Wiedziałam,że nikogo nie będzie w klasie. Ugh,miałam potem wolne! Nadal żyję nadzieją, że Harry jednak mnie zaprosi. Nie mogę zapomnieć,że w ten weekend Kristen ma mi pomóc z nadrobieniem zaległości w szkole. Jestem trochę do tyły a to nie jest takie cudowne.
- Lekcja odwołana! - powiedział nauczyciel nie ukrywając swojego zadowolenia. Szybko wyszłam,ponieważ mnóstwo ludzi przepychali się by jak najszybciej wyjść.

Szłam niedaleko boiska,chcąc zobaczyć czy Harry tam jestem,ale nie widziałam go tam.
- Grace! Masz teraz wolne? - zapytał mnie Niall będąc za mną. Odwróciłam się,uśmiechnęłam i skinęłam głową.
- Niall, nie widzieliśmy się od pierwszego dnia-powiedziałam chichocząc. On na to zmarszczył brwi.
- Ponieważ byłaś ze swoimi popularnymi przyjaciółmi- popularni?"Nie za bardzo".Zaśmiałam się niezręcznie czując się źle. On tylko wzruszył ramionami i poszliśmy dookoła kampusu.

- A więc, nie byłoby zabawnie,gdybyśmy nie mieli pary na meczu?- zapytał zakłopotany. Zobaczyłam Harry'ego biegnącego w moim kierunku.
- Um,muszę kichnąć - odwróciłam się i udałam, że kicham, a tak naprawdę pokazałam Harry'emu żeby sobie poszedł. On tylko machnął na mnie ręką. Co do diabła?


- Przepraszam za to. Masz rację,może być zabawnie..ponieważ nie mam nikogo.- uśmiechnęłam się do niego. Może mnie zapyta! Niall też się uśmiechnął i powiedział ze słodkim akcentem
- To dobrze,bo mam nadzieję na to, że pójdziesz ze mną. Chcesz iść na mecz,ze mną?
- Oczywiście, że tak! Spotkamy się na meczu? - spytałam. Zgodził się i powiedziałam mu, że Harry na mnie czeka. Kiedy Niall już sobie poszedł pisnęłam do Harry'ego
- Idę na mecz!
- Co do cholery, umówiłaś się wcześniej ode mnie- Harry zrobił kwaśną minę.
- Hej! Nie bądź taki zarozumiały,znowu- zażartowałam


***
CZYTASZ=KOMENTUJESZ 

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 2


Czwartek (dwa dni później)

Zrobiłam to przez dwa dni. Dzięki Boże.To nie było takie złe! Jednak nie poznałam nowych ludzi. Chelle jest naprawdę najfajniejszą współlokatorką wszech czasów. Podobno dzisiaj mamy dużo zajęć razem więc jest duże prawdopodobieństwo,że pozna mnie z ludźmi.
Jeszcze wiązałam krawat kiedy szłam do klasy. Mundury są strasznie irytujące.Spódnica,koszula z kołnierzem i krawaty..naprawdę? Muszę przyznać,że jednak ci Brytyjscy chłopcy są strasznie w tym słodcy. Dobrze, teraz miałam iść na 3 lekcję czyli matmę. Niestety...ta szkoła jest wciąż dezorientująca.
-Cześć, wiesz gdzie jest klasa pani Brewers?-Zapytałam przypadkową dziewczynę.Zachichotała i odpowiedziała.
-To tutaj - wskazała palcem za mnie.Uśmiechnęłam się zażenowana i szybko się wycofałam. Weszłam do klasy i każdy szybko odwrócił się w stronę drzwi. Cholera,jestem spóźniona?
-Jesteś nową uczennicą?-Pani Brewer spytała mnie uprzejmie.
-Jestem Grace-powiedziałam nieśmiało. Każdy się na mnie patrzył. Ugh,przestańcie.
-CZEŚĆ GRACE.-powiedział chłopak z jasnobrązowymi włosami. Machnęłam niezgrabnie. Wreszcie usiadłam.
Odkąd przyszłam tutaj miesiąc później niż inni, nie mam pojęcia co dzieje się w klasie. Chelle mówiła mi,że jeden z jej przyjaciół jest bardzo mądry i może mi pomóc.
 Ale wszystkie moje myśli były skupione na tym, że lunch będzie następny i... ten chłopak siedzący naprzeciwko mnie. Miał perfekcyjne ciemne włosy i ładną opaleniznę. W zasadzie był bardzo gorący. To było zabawne oglądając go piszącego potajemnie sms-y podczas lekcji.
Po dłuższym czasie,pan Brewer powiedział
- Dobrze,to koniec - zerwałam się i bym zmęczona na szukanie gorącego chłopaka. Był już wcześniej ze znajomymi.Oh. Szłam sama do kawiarenki. Zastanawiam się czy Niall mógłby tam być? Powiedział, że zawsze tam jest. Tak pomiędzy 11 a 13:30 jest przerwę na lunch. W zależności od tego czy masz lekcje czy nie. Nie mam następnej lekcji,więc mam nadzieje, że Chelle będzie tam teraz.
Byłam tam raz, Chelle czekała na mnie przed drzwiami.
- Gracie! - krzyknęła i zaczęła skakać wokół mnie.
- Cześć Chelle!Kiedy jest twoja następna lekcja?- Zapytałam.
- Nic przed drugą- odpowiedziała. Uśmiechnęłam się i krzyknęłam.
- Ja tak samo!Mamy dwie godziny,świetnie!-Skinęła radośnie głową i pociągnęła mnie do kawiarni.
Mój uśmiech jeszcze bardziej się powiększył kiedy zobaczyłam Niall'a przy stole ze znajomymi. Pomachał do mnie podekscytowany,ale Chelle wciąż gdzieś pędziła.
- Niall do Ciebie pomachał?- Zapytała szybko. Skinęłam ale nic już nie powiedziała.
Zatrzymujemy się przy stole pełnym dziewczyn. Uśmiechnęły się do mnie! Oby one były znajomymi Chelley,wyglądają na miłe. Usiadłyśmy, a Chelle ogłosiła.
- Dziewczyny Kay'a. To jest moja współlokatorka- Grace.-Wszystkie się przywitałyśmy.
- Oi! Amerykanka, powiedz coś. Chce usłyszeć twój akcent!- powiedziały podniecone dziewczyny. Zachichotałam,Brytyjski akcent jest dla mnie dziwny. Ale przypuszczam, że mój jest dziwaczny dla nich.
-Um..Cześć. Jestem Grace.-powiedziałam spokojnie a wszyscy zaczęli się śmiać.
-Dobra,pozwól że przedstawię Ci moich znajomych- zaczęła Chelle. Wskazała na dziewczynę z piwnymi oczami i doskonałymi kręconymi blond włosami.
-To jest Kathryn,praktycznie najładniejsza osoba jaką kiedykolwiek spotkałaś- Kathryn przytuliła ją.
- Aw dziękuję Ci !- zagruchała.
- I to jest Kristen, jeśli będziesz potrzebowała pomocy w szkole to zgłoś się do niej jest też dobrą osobą do rozmowy- Kristen uśmiechnęła się do mnie. Ma długie czerwono-brązowe faliste włosy i niebiesko zielone oczy.
-To jest Eleanor. Czy chce się do tego przyznać czy nie jest w popularnej grupie, ale z nami też siedzi. El jest po prostu świetną przyjaciółką.-Eleanor była naprawdę śliczna.Miała ciemne,brązowe włosy, a oczy jasno brązowe.
-I na końcu Holland. Ona jest...impulsywna.- Holland zachichotała. Miała proste,blond włosy i śliczne niebieskie oczy.
- Wow,dobra! Cześć wszystkim!- powiedziałam.
- Musimy powiedzieć Ci coś o ludziach. - zapowiedziała Holland.Skinęłam głową. Chelle zaczęła.
- Na końcu siedzą Ci pożądani. Zayn jest najbardziej popularny, po prostu nie zbliżaj się do niego.- następnie wskazała dwóch gości.
- Dlaczego nie?- zapytałam i nie mogłam się powstrzymać przed myśleniem o tym jak bardzo jego imię jest gorące "Zayn".
- Z powodu dziewczyny siedzącej obok niego-Mallory. Ona myśli, że on jest jej. To jest denerwujące jak karp.- Kristen wyjaśniła.
- Tak,Mallory jest denerwująca ale spędzam czas z jej przyjaciółmi,Ella. Ona faktycznie jest całkiem ładna.-powiedziała El.
- Tak,nie wszyscy popularni są tacy. Mój Boże Brody..On jest taki gruby!-Chelle powiedziała sennie a wszyscy się z tym zgodzili.
- Chelle zawsze lubiła Brody'ego,szkoda,że jest popularny.-Kathryn westchnęła.
- Dobra, oprócz nich,kto jeszcze?-zapytałam zaciekawiona.Chciałabym dowiedzieć się czegoś o Niall'u.
- Poza nimi, nic specjalnego.-powiedziała Kristen.-Ale czasem wychodzimy razem z ludźmi z tamtego stołu.-Kathryn wykrzyknęła wskazując stół gdzie siedział Niall. TAK!
- Tam jest Liam, Will, Carson i Niall.-powiedziała Holland
- Niall był pierwszą osobą,którą tu spotkałam- podniosłam się.
- Taa On jest normalny,tak sądzę. Nie bierz się za Will'a, ja Go trochę..bardziej lubię .
- Ja nigdy nie powiedziałam, że lubię Niall'a!
- Jasne.Ale na Ciebie teraz patrzy.-powiedziała Kathryn śmiejąc się. Odwróciłam się i zobaczyłam, że mi się przypatruje.Pomachałam w jego kierunku a on odmachał zawstydzony. Zaśmialiśmy się cicho.
 Byłam szczęśliwa, że poznałam kilka osób! Zjedliśmy lunch i znalazłam na zewnątrz Kathryn. Mamy następną lekcję razem.
- Gracie spotkajmy się przed szkołą kiedy wszyscy wyjdą.-powiedziała Chelle.
- Dobra! To do później, miło było was poznać!-odpowiedziałam i pomachałam im. Kathryn i ja poszłyśmy w kierunku naszej następnej lekcji.
-Poza tym,co drugi piątek w nocy jest piłka nożna w naszej szkole. To duże wydarzenie,nie wiem czemu.- powiedziała mi Kathryn. Uśmiechnęłam się.
- Brzmi jak zabawa!-skinęła głową i odpowiedziała.
-To również zabawa kiedy pójdziesz z facetem. Ludzie zazwyczaj chodzą tam na randki!!-mogłabym powiedzieć, że była podekscytowana, więc zapytałam
- Czy ty masz randkę...-uśmiechnęła się
- Może.. To o nim  mówiłam wcześniej.Zapytał mnie-awww
- Musisz pójść na randkę !
- Ja nawet nie jestem tutaj tydzień- powiedziałam i zachichotałam.

*Po szkole*

 Zadzwonił dzwonek, Kathryn i ja szybko wyszłyśmy.
-Ta lekcja była nudna!- Kathryn zażartowała powodując u mnie śmiech. Żartowałyśmy stojąc przed szkołą,nie wiem czemu. Cóż miałam się spotkać z Chelle.
- Argg czy nie może być już piątek?- powiedziała Kathryn.
- Poważnie. Co wszyscy tam robią?
- Tam jest piłka nożna!!- odpowiedziała Kathryn.
- Tak!-powiedziałam uśmiechając się.
Chelle była punktualnie. Wzięła mnie od Kathryn i pociągnęła gdzieś za sobą.
- Chelle gdzie mnie ciągniesz?-krzyknęłam śmiejąc się.
- Znaleźć Harry'ego i Louis'a! Mecz się prawie kończy- naprawdę kocham ten kampus. Przeszłyśmy przez boisko i usiadłyśmy na trybunach.
-Kay to ten co strzelił gola- Chelle wskazała na gościa. Zauważyłam gościa z kręconymi włosami na głowie a kolejny leżał na ziemi..?
- Jak ma na imię ten kędzierzawy?-zapytałam.
- Harry!-krzyknęła Chelle. Wow on ma kręcone włosy.. i ma na imię Harry? Cudownie!haha!
- Więc,przypuszczam, że ten co turla się po ziemi to Louis?-zapytałam chichocząc.Skinęła i wybuchnęła śmiechem.
-Chociaż nie wygląda, to oni są gwiazdami zespołu. Nie rozumiem. Mają bzika na punkcie piłki nożnej.- oglądałam ich i mam wrażenie, że grają dobrze. Louis, o mój boże..on był nadpobudliwy.
- Nie przeraź się kiedy Ci ich przedstawię. Przypuszczam, ze Harry zadzwoni do ciebie i Louis skoczy na Ciebie.- moje oczy się rozszerzyły i odchyliłam się w tył.
- Bądź przygotowana- zachichotała.
Oglądałyśmy mecz do końca. Niektórzy ludzie wyszli ale Harry z Louis'em zostali z kilkoma znajomymi. Chelle zbiegła na dół na boisko a ja byłam tuż za nią. Chłopcy zagwizdali. Wreszcie dogoniłam Chelle. Harry i Louis patrzyli na mnie beznamiętnie bardzo długo. uh...
Chelle zmrużyła oczy na nich.
- Cześć kotek. Jestem Harry- powiedział i uśmiechnął się głupkowato.
- Jestem Grace- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.Ale jego uśmiech zwieńczył mój, miał śliczne dołeczki.
- Haz przestań flirtować. JESTEM LOU!- krzyknął i zaatakował mnie przytulasem. Uświadomiłam sobie, że on był tylko dzieckiem, który powiedział do mnie cześć w klasie.
- Mówiłam Ci Grace..- Chelle zaśmiała się. Ale mój boże, Chelle nigdy nie mówiła mi, że ma tak gorących znajomych.
Później chwycili swoje torby i wyszliśmy. Louis powiedział do mnie.
- A więc, jesteś Amerykanką,o której wszyscy mówią.- skinęłam. Ludzie mówią o mnie?
- Amerykanki są gorące- powiedział Harry i zmierzył mnie wzrokiem. Zarumieniłam się i Chelle powiedziała.
- Harry musisz mówić wszystko co masz na myśli?- On skinął sarkastycznie głową. Louis i Harry pobiegli przed siebie upiornie śpiewając:
  "They say shes in the class a team, stuck in her daydream. Been this way since 18. But Lately.."
Chelle i ja popatrzyłyśmy na siebie. Nie mogłam powiedzieć czy lubię tych kolesi czy nie. Ale mam wrażenie, że tak.


Notka:
Drugi rozdział! Przepraszam, że tak późno dodany,następny będzie za 2 tygodnie ;)
Nie jest on sprawdzony ale mam nadzieję, że rozdział się chodź trochę podoba.
Proszę skomentujcie ten rozdział :) Zależy mi na tym,chcę wiedzieć ile osób to czyta.
C'YA

niedziela, 9 marca 2014

Rozdział 1

 
  Ok, po prostu się uśmiechaj . Wtedy ludzie będą to odwzajemniać. Zdecydowałam, że nie chcę być nikim tak jak tam gdzie mieszkałam. Otworzyłam drzwi mojego nowego Brytyjskiego internatu school-Brookwood Academy. Mój tata jest zbyt zajęty pracą by mnie podwieźć. Co więcej nie martwi się o mnie. Cieszę się, że przeprowadziliśmy się z Ameryki do Wielkiej Brytanii. Zaledwie miałam jakiś znajomych/chłopaków w Ameryce ale mam nadzieję że chociaż tutaj kogoś znajdę . Nigdy nie byłam jeszcze w internacie.
 Uświadomiłam sobie, że stoję w drzwiach nie ruszając się. Instrukcje mówiły by skierować się do sekretariatu, gdzie mogę dostać informację i wszystko inne. Szczerze, nie mam pojęcia gdzie to jest. Jestem zmęczona by wyglądać jak dobrze,czuję się źle kiedy ludzie na ciebie patrzą i szeptają o mnie. Tak bardzo źle wyglądałam ? Ale mój boże , to miejsce jest ogromne! Chciałam tu być ? To jest jak kampus. Ale teraz naprawdę potrzebuję kogoś kto by mi pomógł.

 „Wyglądasz jakbyś potrzebowała pomocy”. Jakiś blondyn powiedział podchodząc do mnie. Wow, dobra.”Pewnie! Dzięki . Możesz mnie zaprowadzić do sekretariatu?”.”Oczywiście .Poczekaj… Ty jesteś tą nową  Amerykańską dziewczyną?”.Odparł. Zauważyłam, że miał bardzo mocny irlandzki akcent. Skinęłam głową a on  posłał mi uśmiech ukazując swoje zęby. Dziękuję Boże za tego faceta. Zapewne zostałabym sama gdyby on mi nie pomógł.
„To już tutaj. Przy okazji jestem Niall”. Powiedział i wyciągnął rękę. Podałam mu z radością swoją i odpowiedziałam, „ Dzięki bardzo Niall, jestem Grace”. Uśmiechnął się do siebie i powiedział „Więc, grr.. do zobaczenia”. I poszedł sobie. Chyba teraz muszę tam wejść. A więc.. jestem Grace. Mam duże brązowe oczy i faliste brązowe włosy. Całkiem normalna i nudna prawda?
Grace?”. Powiedział mężczyzna kiedy otworzyłam drzwi.”Tak to ja”. Odpowiedziałam i posłałam mu sztuczny uśmiech. Zaprosił mnie do środka i usiadłam naprzeciwko jego biurka. On zupełnie nie wyglądał przyjaźnie. Okropny.” Jestem Jones, dyrektor. Tu jest twój harmonogram a Twoja współlokatorka oprowadzi po internacie. Już wie, że przyjdziesz.” Powiedział Jones patrząc na mnie uważnie. Uścisnęłam jego dłoń i czekałam na to by coś powiedział…ale nic się takiego nie stało.I to koniec? Powoli wstałam a On pokiwał głową na mnie z aprobatą. Co do diabła?
Wyszłam z gabinetu i spojrzałam na swój harmonogram. Na samej górze była informacja dotycząca mojego pokoju. Ale jak go znaleźć? Zauważyłam Niall’a. Siedział na podłodze i nucił coś do siebie. „Umm.. cześć. Czemu siedzisz na podłodze?” Zapytałam cicho się śmiejąc. Podniósł się i wyjaśnił „Wiedziałem, że pewnie nie znalazłabyś swojego pokoju więc zaczekałem” Przyjrzałam mu się dokładnie. Zachichotałam, ponieważ spodziewałam się Brytyjskiego akcentu ale nic takiego nie miało miejsca. „ Hej … co Cię tak śmieszy”? spytał i zmrużył oczy.„Ty. Idziemy!” Wykrzyknęłam i ruszyłam w podskokach zmuszając go by mnie dogonił.
________________________________________________________________
 „A więc tak, pokoje chłopców są po jednej stronie budynku a dziewczyn po drugiej. Obowiązuje tu zasada, że chłopcy nie mogą chodzić po korytarzach po stronie dziewczyn i na odwrót. Więc zostawiam Cię tutaj. Twój pokój ma numer 30, który znajduje się na końcu korytarza” Wyjaśnił szybko Niall.” Jeszcze raz dziękuję” Powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.”Jak mam Cię ponownie znaleźć?Mam na myśli ten ogromny budynek” Zapytałam przerywając ciszę i wskazałam na miejsce wokół mnie. Odpowiedział „Powiedzmy…że spędzam dużo czasu w kawiarence.Po prostu lubię jedzenie.” Zaśmiałam się,miałam go przytulić ale ukuł mnie jego naszyjnik,który okazał się pacyfką. Uśmiechnęłam się nerwowo i mruknęłam “ Cześć” Wow, pacyfka Niall? Serio?. Nie mogłam przestać się śmiać cicho do siebie podczas gdy otwierałam drzwi na korytarz doprowadzający do pokoi dziewczyn. 
 Moje oczy szeroko się otworzyły. Jak mogłam nie usłyszeć takiego hałasu zza podwójnych drzwi.Z głośników wydobywały się dźwięki piosenki „ Oath” Cher Lloyd  a dziewczyny krzyczały, śmiały się, tańczyły, robiły zadanie domowe, malowały paznokcie, w zasadzie wszystko.Zachichotałam oglądając dziewczyny, które próbowały wypchnąć nadpobudliwego, gościa z kręconymi włosami z naszego holu. Myślę, że  nie powinien być tutaj. 
Jednak ten korytarz był niesamowity. Przynajmniej ludzie tutaj nie patrzą się tak na mnie jak na zewnątrz. To było przyjemne.. Kiedy pójdziesz na prawo zobaczysz tam okrągłe pomieszczenie z kanapami i sprzętem do muzyki. Później są 4 inne korytarze wychodzące z okrągłego pomieszczenia z etykietami do każdego holu: Year 10, Year 11,Year 12.
Skoro mam 16 lat ( 1d będą wyglądali jakby byli po x faktorze). Jestem w Year 11. Niall mówił, że to numer 30 na końcu korytarza. 
 Kto będzie moją współlokatorką? Na drzwiach było napisane "30". Wydaje mi się,że to tutaj. Wzięłam głęboki wdech i zapukałam. Drzwi otworzyła mi dziewczyna głupkowato się uśmiechając. Miała duże,brązowe włosy (znikające z tyłu),dużo makijażu,duże brązowe oczy i świetny styl."Jestem Rochelle,jesteś moją współlokatorką?"Zapytała żując gumę. Skinęłam głową i przedstawiłam się " Jestem Grace" Pisnęła,"Zawsze czekałam na to,by Cię spotkać."Zachichotałam i wreszcie dostrzegłam Brytyjski akcent! tak!
Ten pokój był mały lecz śliczny.Były dwa podwójne łóżka po bokach pokoju,szafa,komoda,okno i mały stolik.Tego się spodziewałam."Nie martw się,wszystkie pokoje są tak samo do dupy,nie tylko nasz"Rochelle odpowiedziała czytając moje myśli, "Nie,pokój jest w porządku.Zresztą..to jest internat..wiesz,zabawa?nuda?" " Grace,nie masz pojęcia jak dużo zabawy tutaj będziesz miała." Rochelle wykrzyknęła z uśmiechem.Postanowiłam wyluzować i zapytałam, "Obejmuje to imprezy co tydzień?" Skinęła radośnie."Twoje imię jest całkiem fajne,lubię je!" Powiedziałam. Reachelle uśmiechnęła się i opowiedziała, "Dzięki,ja lubię twoje.Mogę mówić do ciebie Gracie?"Tak,wreszcie ktoś może do mnie tak mówić!"Pewnie!A mogę do ciebie mówić Chelle?" Wykrzyknęłam zbyt szczęśliwa. 'Chelle' skinęła i powiedziała,"Zdobyłaś nową przyjaciółkę."

***
Heej ;)
Co o tym myślicie? Podoba się pierwszy rozdział?Jak myślicie,kogo dziewczyny chciały wyrzucić z korytarza przeznaczonych tylko dla dziewczyn?komentujcie! :) 
Nazwy etykietek do korytarzy zostawiłam angielskie.Zostawić tak jak jest czy przetłumaczyć,jak wolicie? 
Już zapowiadam,że drugi rozdział jest dłuższy od pierwszego ;) 
c'ya

wtorek, 18 lutego 2014

Zapowiedź

*** Zapytałam zaciekawiona, "Tak czy siak..to jest szkoła z internatem..wiesz,zabawa?nuda?" ***
 
        Grace Ross jest zwyczajną dziewczyną, która oczekuje zwykłych rzeczy. Nigdy nie była popularna w swoim rodzinnym mieście w Ameryce, więc kiedy przenosi się do Anglii stara się wpasować do otoczenia. Ale co się stanie, kiedy jej wizja pozostania w internacie zniknie...nagłe zawirowania w sercu dramatu,sekretów i zauroczeń.Niespodziewane rzeczy się zdarzają, a Grace jest została wepchnięta do innego świata, którego nigdy wcześniej nie wyobraziłaby dla siebie.
      Została przedstawiona dziwnym ludziom...Ale co się stanie, gdy będzie musiała wybrać pomiędzy szkolnym,nietykalnym ciachem,słodkim irlandzkim blondynem i awanturującym się chłopakiem z kręconymi włosami ? Czy jej serce zostanie złamane, czy będzie odwrotnie? Czy jest droga dla człowieka na której będzie szczęśliwy?

*** "Grace...nie masz pojęcia ile zabawy będziesz tutaj miała" ***
____________________________________________________
     Jeśli spodobał się prolog zostaw po sobie ślad w komentarzu  :)