PIĄTEK.
Rochelle i Ja obudziłyśmy się o 6. Nie mogę się doczekać weekendu, na którym sobie odpocznę. Niektórzy wrócą do swoich rodzinnych domów. Na szczęście, Chelle zazwyczaj zostaje w kampusie. Zaproponowała mi wspólnie spędzenie tego czasu.Miałyśmy szczęście, zdążyłyśmy przed wszystkimi wziąć prysznic. Jeśli się spóźnisz jesteś skazana czekać bardzo długo na swoją kolej.
- Chodźmy wcześniej na śniadanie- powiedziała szybko Chelle, ledwie co mogłam usłyszeć. Zrozumiałam, że Chelle nie była rannym ptaszkiem. Poszłyśmy do kawiarenki.
- Mówiłaś, że Harry i Louis zazwyczaj tutaj są z rana?-zapytałam. Chelle skinęła głową z ledwo co otwartymi oczami.
Ha!Miałam rację!Harry i Louis byli w kawiarence z kilkoma ludźmi.Cały czas histerycznie się śmiali. Jejku jest za wcześnie na to!
- ZOBACZ,FAJTŁAPA IDZIE!-krzyknął Louis i wskazał na Chelle.
- Zamknij pysk-warknęła a oni tylko przewrócili oczami.
- Muffinkę?- zapytał Harry szczerząc się jak głupi,a ja wzięłam ją od niego. Jezus,ale on ma głęboki głos.
- Dzięki-odpowiedziałam.
-Zapytam Eleanor,zapytam Eleanor,zapytam Eleanor-upiornie śpiewał Louis.Dobra...on ma za wysoki głos.
- Oczywiście.Jesteś Lou..-wymamrotał Harry.
- Co?-zapytała Eleanor wchodzą do kawiarenki wraz z Kristen. Z Harrym nie mogliśmy już powstrzymać się od śmiechu. Louis podszedł do El i powiedział
- Errr...chcesz pójść ze mną na mecz,zobaczyłabyś jak gram,a później poszłabyś ze mną na imprezę ?
- Lou,wiesz że idę z Michael'em - zadrwiła Eleanor.Louis wyglądał na zmieszanego.
- Powiedzieliśmy mu, ale on nie słuchał.- odezwała się Chelle, usiadła obok Harry'ego i oparła się o jego ramię.
Rzekomo Louis podkochuje się w Eleanor, ale ona ma chłopaka i on o tym wie. Lecz on nie przestaje. Żal mi się go zrobiło. Wszyscy moi nowi znajomi zapraszają na ten durny mecz albo były już pytane o pójście tam. Ja za to zamierzam być sama. Chelle przynajmniej z kimś idzie. Ale dlatego, że spędza czas z wieloma chłopakami.
- Ktoś ma następną chemię?- zapytałam. Harry podniósł gwałtownie rękę. TAK!
- To idziemy- powiedział dziwnym głosem. Skinęłam głową i razem udaliśmy się pod klasę.
- A więc,będziesz dzisiaj na meczu?- zapytałam chcąc zacząć rozmowę. Wziął oddech i powiedział
- Prawdopodobnie strzelę kilka bramek- uśmiechnęłam się do siebie...oczywiście.
- Zróbmy zakład,jeśli strzelę przynajmniej jedną bramkę to mnie pocałujesz- uniosłam jedną brew do góry. Coś we mnie wstąpiło i odpowiedziałam
- Jeśli tego nie zrobisz...ty pocałujesz MNIE- przygryzłam wargę wiedząc jak bardzo jestem skłonna flirtować.Harry wyszczerzył się w uśmiechu.
- Widzę dokąd to prowadzi...
- Żartowałam,nie założę się !
- Tak
- Nie
- Tak
- Nie!-zakończyłam to.
Szliśmy długo i w ciszy.
- Wydaje się,że możesz być taka sama jak ja-byłam zmieszana więc zapytałam co ma na myśli.
- Jesteś niesamowita..jak ja.Żartuję, ja..-przerwałam mu i powiedziałam
- Jesteś zbyt pewny siebie!
- Mam na myśli, że mogłabyś się zabawić w weekend. Pójść na mecz..- zamarłam. Podniosłam wzrok,ponieważ prawdopodobnie chce mnie zaprosić na mecz.Proszę,zapytaj mnie! Zapytaj! Zapytaj,błagam Cię.
~~~~~~~~~~~~
Siedziałam znudzona i zirytowana w klasie. Harry mnie nie zapytał mnie. Myślałam, że to zrobi. Nikt nie zapyta "nowej amerykanki"? Oboje mieliśmy wolne później i mam zamiar pójść na mecz. Może..może on jeszcze zapyta.
Zadzwonił dzwonek a ja szybko udałam się na moją następną lekcję. Nie obchodzi mnie to, jeśli Harry będzie miał tą samą lekcję. Zaczęłam półprzytomnie lekcję matematyki siedząc za Zayn'em. Tył głowy miał bardzo śmieszny,zaśmiałam się lekko. Zayn odwrócił się,uśmiechnął się do mnie i zakrył usta ręką by powstrzymać śmiech. Moje oczy się rozszerzyły, czy...ja...powiedziałam to na głos?Osunęłam się na krześle zasłaniając się włosami
- Panie Malik,czy wszystko w porządku ?-zapytał zirytowany nauczyciel. Zayn skinął głową i przestał się śmiać.
Nieco później zobaczyłam jak jego ręka powoli i cicho umieszcza karteczkę na moim udzie. Zagryzłam wargę, żeby się nie uśmiechnąć. Najpopularniejszy chłopak w szkole dał mi karteczkę.
"Sprawiłaś,że się zaśmiałem,Dzięki :P Jesteś zabawna "
Uśmiechnęłam się do siebie.Żartujesz sobie ze mnie? Ja? śmieszna? Kątem oka zobaczyłam Mallory ( Chelle mówiła mi,że jest kłopotliwa) patrzącą na karteczkę. Uśmiechnęłam się do niej dumnie.
~~~~~~~~~~~
Naprawdę cieszyłam się z lunchu! W sumie akceptowałam tylko Holland i Eleanor. Wyglądały dziwnie. Usiadłam przy stole i zapytałam
- Coś się stało?
- El spotyka się z Michael'em, ale lubi Louis'a- powiedziała Holland.
- Louis Cię lubi...-powiedziałam. Eleanor skinęła i wydęła dolną wargę.
- Ja wiem..on robi tyle wspaniałych rzeczy dla mnie- zaskomlała El.
- Michael tutaj,Michael!- krzyknęła Holland. Graliśmy kiedy przyszedł jakiś koleś..przypuszczam,że to Michael? On jest na serio gorący! Przyciągnął ją do siebie od tyłu i przytulił.
- Czeeeść,gotowa na mecz?- zapytał. El tylko skinęła głową. Czuję się źle z jej powodu. Rany, teraz czuję się źle z jej powodu jaki i z Louis'a!
Michael usiadł z nami. Wziął w ręce jej twarz i zaczął robić to ( można to nazwać całowaniem się) z nią. Holland i Ja tylko przewróciłyśmy oczami. Oczywiste było to, że nie na Eleanor.
- Moje biedne dzieci- Holland dosłownie płakała i wskazała na drzwi. Louis stanął przy wejściu obserwując co jest za nimi. Przybiegliśmy do niego i Holland powiedziała jak zwykle
- Eleanor NIE pocałowała go. On tylko wpadł na nią. Ona nie będzie już tak bardzo go lubić- Louis zamyślił się na chwilę.-To nawet nie jest tego warte. Jestem nikim w porównaniu z nim
- Sprawiłeś, że się zaśmiała!- dodała Holland. Eleanor naprawdę lubi Louis'a i on potrzebuje to zobaczyć!
- Będe leciał, Carson chce ze mną zjeść śniadanie,więc..dzięki dziewczyny-powiedziała Louis i poszedł.
Michael wreszcie zostawił El i usiadła z innymi dziewczynami.
- El to było obrzydliwe- powiedziała Holland. Zachichotałam, Holland dramatyzowała tak ze wszystkim.
- Ugh. Już nawet go nie lubię. Przy okazji,Grace to jest Ella.- miała duże brązowe oczy,makijaż i lekkie loki na włosach. Chelle mi o niej mówiła. To ona jest miła i popularna.
-Cześć- powiedziała od niechcenia.
- Louis porównuje się do..Michaela?-zapytała Ella. Eleanor schowała jej twarz do jej rąk
- Nie wiem. Louis jest bardzo słodki i czarujący.
- A więc,ty go lubisz,a on Ciebie.Bierz go! No dobra, a ty Grace, kogo lubisz?-zapytała szybko Holland. Ah!Kogo ja lubię? Harry? Może. Zayn,Tak!
- hm..myślę, że Zayn jest gorący-przyznałam się.
- Wszyscy tak uważają- powiedziała Holland wzdychając.
- Tak, Mallory i on mają się ku sobie..ale jeśli chcesz możemy mu o Tobie powiedzieć- powiedziała Ella mając na myśli El i ją. Zadzwonił dzwonek.
- Kurde,mam lekcję!-westchnęłam.- No to do później!
- Narka!- powiedziała Holland i przytuliła mnie.
- Miło było Cię poznać- powiedziała Ella. No to idę na czwartą lekcję..
~~~~~~~~~~~~
Wiedziałam,że nikogo nie będzie w klasie. Ugh,miałam potem wolne! Nadal żyję nadzieją, że Harry jednak mnie zaprosi. Nie mogę zapomnieć,że w ten weekend Kristen ma mi pomóc z nadrobieniem zaległości w szkole. Jestem trochę do tyły a to nie jest takie cudowne.
- Lekcja odwołana! - powiedział nauczyciel nie ukrywając swojego zadowolenia. Szybko wyszłam,ponieważ mnóstwo ludzi przepychali się by jak najszybciej wyjść.
Szłam niedaleko boiska,chcąc zobaczyć czy Harry tam jestem,ale nie widziałam go tam.
- Grace! Masz teraz wolne? - zapytał mnie Niall będąc za mną. Odwróciłam się,uśmiechnęłam i skinęłam głową.
- Niall, nie widzieliśmy się od pierwszego dnia-powiedziałam chichocząc. On na to zmarszczył brwi.
- Ponieważ byłaś ze swoimi popularnymi przyjaciółmi- popularni?"Nie za bardzo".Zaśmiałam się niezręcznie czując się źle. On tylko wzruszył ramionami i poszliśmy dookoła kampusu.
- A więc, nie byłoby zabawnie,gdybyśmy nie mieli pary na meczu?- zapytał zakłopotany. Zobaczyłam Harry'ego biegnącego w moim kierunku.
- Um,muszę kichnąć - odwróciłam się i udałam, że kicham, a tak naprawdę pokazałam Harry'emu żeby sobie poszedł. On tylko machnął na mnie ręką. Co do diabła?
- Przepraszam za to. Masz rację,może być zabawnie..ponieważ nie mam nikogo.- uśmiechnęłam się do niego. Może mnie zapyta! Niall też się uśmiechnął i powiedział ze słodkim akcentem
- To dobrze,bo mam nadzieję na to, że pójdziesz ze mną. Chcesz iść na mecz,ze mną?
- Oczywiście, że tak! Spotkamy się na meczu? - spytałam. Zgodził się i powiedziałam mu, że Harry na mnie czeka. Kiedy Niall już sobie poszedł pisnęłam do Harry'ego
- Idę na mecz!
- Co do cholery, umówiłaś się wcześniej ode mnie- Harry zrobił kwaśną minę.
- Hej! Nie bądź taki zarozumiały,znowu- zażartowałam
***
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Długi i super :))
OdpowiedzUsuńEjjj ja chce żeby ona była z Harrym ://
Nie z Niallem ://