piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 3


PIĄTEK.

Rochelle i Ja obudziłyśmy się o 6. Nie mogę się doczekać weekendu, na którym sobie odpocznę. Niektórzy wrócą do swoich rodzinnych domów. Na szczęście, Chelle zazwyczaj zostaje w kampusie. Zaproponowała mi wspólnie spędzenie tego czasu.

Miałyśmy szczęście, zdążyłyśmy przed wszystkimi wziąć prysznic. Jeśli się spóźnisz jesteś skazana czekać bardzo długo na swoją kolej.
- Chodźmy wcześniej na śniadanie- powiedziała szybko Chelle, ledwie co mogłam usłyszeć. Zrozumiałam, że Chelle nie była rannym ptaszkiem. Poszłyśmy do kawiarenki.
- Mówiłaś, że Harry i Louis zazwyczaj tutaj są z rana?-zapytałam. Chelle skinęła głową z ledwo co otwartymi oczami.

Ha!Miałam rację!Harry i Louis byli w kawiarence z kilkoma ludźmi.Cały czas histerycznie się śmiali. Jejku jest za wcześnie na to!
- ZOBACZ,FAJTŁAPA IDZIE!-krzyknął Louis i wskazał na Chelle.
- Zamknij pysk-warknęła a oni tylko przewrócili oczami.
- Muffinkę?- zapytał Harry szczerząc się jak głupi,a ja wzięłam ją od niego. Jezus,ale on ma głęboki głos.
- Dzięki-odpowiedziałam.

-Zapytam Eleanor,zapytam Eleanor,zapytam Eleanor-upiornie śpiewał Louis.Dobra...on ma za wysoki głos.
- Oczywiście.Jesteś Lou..-wymamrotał Harry.
- Co?-zapytała Eleanor wchodzą do kawiarenki wraz z Kristen. Z Harrym nie mogliśmy już powstrzymać się od śmiechu. Louis podszedł do El i powiedział
- Errr...chcesz pójść ze mną na mecz,zobaczyłabyś jak gram,a później poszłabyś ze mną na imprezę ?
- Lou,wiesz że idę z Michael'em - zadrwiła Eleanor.Louis wyglądał na zmieszanego.
- Powiedzieliśmy mu, ale on nie słuchał.- odezwała się Chelle, usiadła obok Harry'ego i oparła się o jego ramię.

Rzekomo Louis podkochuje się w Eleanor, ale ona ma chłopaka i on o tym wie. Lecz on nie przestaje. Żal mi się go zrobiło. Wszyscy moi nowi znajomi zapraszają na ten durny mecz albo były już pytane o pójście tam. Ja za to zamierzam być sama. Chelle przynajmniej z kimś idzie. Ale dlatego, że spędza czas z wieloma chłopakami.

- Ktoś ma następną chemię?- zapytałam. Harry podniósł gwałtownie rękę. TAK!
- To idziemy- powiedział dziwnym głosem. Skinęłam głową i razem udaliśmy się pod klasę.

- A więc,będziesz dzisiaj na meczu?- zapytałam chcąc zacząć rozmowę. Wziął oddech i powiedział
- Prawdopodobnie strzelę kilka bramek- uśmiechnęłam się do siebie...oczywiście.
- Zróbmy zakład,jeśli strzelę przynajmniej jedną bramkę to mnie pocałujesz- uniosłam jedną brew do góry.  Coś we mnie wstąpiło i odpowiedziałam
- Jeśli tego nie zrobisz...ty pocałujesz MNIE- przygryzłam wargę wiedząc jak bardzo jestem skłonna flirtować.Harry wyszczerzył się w uśmiechu.
- Widzę dokąd to prowadzi...
- Żartowałam,nie założę się !
- Tak
- Nie
- Tak
- Nie!-zakończyłam to.

Szliśmy długo i w ciszy.
- Wydaje się,że możesz być taka sama jak ja-byłam zmieszana więc zapytałam co ma na myśli.
- Jesteś niesamowita..jak ja.Żartuję, ja..-przerwałam mu i powiedziałam
- Jesteś zbyt pewny siebie!
- Mam na myśli, że mogłabyś się zabawić w weekend. Pójść na mecz..- zamarłam. Podniosłam wzrok,ponieważ prawdopodobnie chce mnie zaprosić na mecz.Proszę,zapytaj mnie! Zapytaj! Zapytaj,błagam Cię.

~~~~~~~~~~~~
Siedziałam znudzona i zirytowana w klasie. Harry mnie nie zapytał mnie. Myślałam, że to zrobi. Nikt nie zapyta "nowej amerykanki"? Oboje mieliśmy wolne później i mam zamiar pójść na mecz. Może..może on jeszcze zapyta.

Zadzwonił dzwonek a ja szybko udałam się na moją następną lekcję. Nie obchodzi mnie to, jeśli Harry będzie miał tą samą lekcję. Zaczęłam półprzytomnie lekcję matematyki siedząc za Zayn'em. Tył głowy miał bardzo śmieszny,zaśmiałam się lekko. Zayn odwrócił się,uśmiechnął się do mnie i zakrył usta ręką by powstrzymać śmiech. Moje oczy się rozszerzyły, czy...ja...powiedziałam to na głos?Osunęłam się na krześle zasłaniając się włosami
- Panie Malik,czy wszystko w porządku ?-zapytał zirytowany nauczyciel. Zayn skinął głową i przestał się śmiać.

Nieco później zobaczyłam jak jego ręka powoli i cicho umieszcza karteczkę na moim udzie. Zagryzłam wargę, żeby się nie uśmiechnąć. Najpopularniejszy chłopak w szkole dał mi karteczkę.
"Sprawiłaś,że się zaśmiałem,Dzięki :P Jesteś zabawna "
Uśmiechnęłam się do siebie.Żartujesz sobie ze mnie? Ja? śmieszna? Kątem oka zobaczyłam Mallory ( Chelle mówiła mi,że jest kłopotliwa) patrzącą na karteczkę. Uśmiechnęłam się do niej dumnie.

~~~~~~~~~~~
Naprawdę cieszyłam się z lunchu! W sumie akceptowałam tylko Holland i Eleanor. Wyglądały dziwnie. Usiadłam przy stole i zapytałam
- Coś się stało?
- El spotyka się z Michael'em, ale lubi Louis'a- powiedziała Holland.
- Louis Cię lubi...-powiedziałam. Eleanor skinęła i wydęła dolną wargę.
- Ja wiem..on robi tyle wspaniałych rzeczy dla mnie- zaskomlała El.

- Michael tutaj,Michael!- krzyknęła Holland. Graliśmy kiedy przyszedł jakiś koleś..przypuszczam,że to Michael? On jest na serio gorący! Przyciągnął ją do siebie od tyłu i przytulił.
- Czeeeść,gotowa na mecz?- zapytał. El tylko skinęła głową. Czuję się źle z jej powodu. Rany, teraz czuję się źle z jej powodu jaki i z Louis'a!


Michael usiadł z nami. Wziął w ręce jej twarz i zaczął robić to ( można to nazwać całowaniem się) z nią. Holland i Ja tylko przewróciłyśmy oczami. Oczywiste było to, że nie na Eleanor.
- Moje biedne dzieci- Holland dosłownie płakała i wskazała na drzwi. Louis stanął przy wejściu obserwując co jest za nimi. Przybiegliśmy do niego i Holland powiedziała jak zwykle
- Eleanor NIE pocałowała go. On tylko wpadł na nią. Ona nie będzie już tak bardzo go lubić- Louis zamyślił się na chwilę.-To nawet nie jest tego warte. Jestem nikim w porównaniu z nim
- Sprawiłeś, że się zaśmiała!- dodała Holland. Eleanor naprawdę lubi Louis'a i on potrzebuje to zobaczyć!
- Będe leciał, Carson chce ze mną zjeść śniadanie,więc..dzięki dziewczyny-powiedziała Louis i poszedł.


Michael wreszcie zostawił El i usiadła z innymi dziewczynami.
- El to było obrzydliwe- powiedziała Holland. Zachichotałam, Holland dramatyzowała tak ze wszystkim.
- Ugh. Już nawet go nie lubię. Przy okazji,Grace to jest Ella.- miała duże brązowe oczy,makijaż i lekkie loki na włosach. Chelle mi o niej mówiła. To ona jest miła i popularna.
-Cześć- powiedziała od niechcenia.
- Louis porównuje się do..Michaela?-zapytała Ella. Eleanor schowała jej twarz do jej rąk
- Nie wiem. Louis jest bardzo słodki i czarujący.
- A więc,ty go lubisz,a on Ciebie.Bierz go! No dobra, a ty Grace, kogo lubisz?-zapytała szybko Holland. Ah!Kogo ja lubię? Harry? Może. Zayn,Tak!
- hm..myślę, że Zayn jest gorący-przyznałam się.
- Wszyscy tak uważają- powiedziała Holland wzdychając.
- Tak, Mallory i on mają się ku sobie..ale jeśli chcesz możemy mu o Tobie powiedzieć- powiedziała Ella mając na myśli El i ją. Zadzwonił dzwonek.
- Kurde,mam lekcję!-westchnęłam.- No to do później!
- Narka!- powiedziała Holland i przytuliła mnie.
- Miło było Cię poznać- powiedziała Ella. No to idę na czwartą lekcję..

~~~~~~~~~~~~

Wiedziałam,że nikogo nie będzie w klasie. Ugh,miałam potem wolne! Nadal żyję nadzieją, że Harry jednak mnie zaprosi. Nie mogę zapomnieć,że w ten weekend Kristen ma mi pomóc z nadrobieniem zaległości w szkole. Jestem trochę do tyły a to nie jest takie cudowne.
- Lekcja odwołana! - powiedział nauczyciel nie ukrywając swojego zadowolenia. Szybko wyszłam,ponieważ mnóstwo ludzi przepychali się by jak najszybciej wyjść.

Szłam niedaleko boiska,chcąc zobaczyć czy Harry tam jestem,ale nie widziałam go tam.
- Grace! Masz teraz wolne? - zapytał mnie Niall będąc za mną. Odwróciłam się,uśmiechnęłam i skinęłam głową.
- Niall, nie widzieliśmy się od pierwszego dnia-powiedziałam chichocząc. On na to zmarszczył brwi.
- Ponieważ byłaś ze swoimi popularnymi przyjaciółmi- popularni?"Nie za bardzo".Zaśmiałam się niezręcznie czując się źle. On tylko wzruszył ramionami i poszliśmy dookoła kampusu.

- A więc, nie byłoby zabawnie,gdybyśmy nie mieli pary na meczu?- zapytał zakłopotany. Zobaczyłam Harry'ego biegnącego w moim kierunku.
- Um,muszę kichnąć - odwróciłam się i udałam, że kicham, a tak naprawdę pokazałam Harry'emu żeby sobie poszedł. On tylko machnął na mnie ręką. Co do diabła?


- Przepraszam za to. Masz rację,może być zabawnie..ponieważ nie mam nikogo.- uśmiechnęłam się do niego. Może mnie zapyta! Niall też się uśmiechnął i powiedział ze słodkim akcentem
- To dobrze,bo mam nadzieję na to, że pójdziesz ze mną. Chcesz iść na mecz,ze mną?
- Oczywiście, że tak! Spotkamy się na meczu? - spytałam. Zgodził się i powiedziałam mu, że Harry na mnie czeka. Kiedy Niall już sobie poszedł pisnęłam do Harry'ego
- Idę na mecz!
- Co do cholery, umówiłaś się wcześniej ode mnie- Harry zrobił kwaśną minę.
- Hej! Nie bądź taki zarozumiały,znowu- zażartowałam


***
CZYTASZ=KOMENTUJESZ 

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 2


Czwartek (dwa dni później)

Zrobiłam to przez dwa dni. Dzięki Boże.To nie było takie złe! Jednak nie poznałam nowych ludzi. Chelle jest naprawdę najfajniejszą współlokatorką wszech czasów. Podobno dzisiaj mamy dużo zajęć razem więc jest duże prawdopodobieństwo,że pozna mnie z ludźmi.
Jeszcze wiązałam krawat kiedy szłam do klasy. Mundury są strasznie irytujące.Spódnica,koszula z kołnierzem i krawaty..naprawdę? Muszę przyznać,że jednak ci Brytyjscy chłopcy są strasznie w tym słodcy. Dobrze, teraz miałam iść na 3 lekcję czyli matmę. Niestety...ta szkoła jest wciąż dezorientująca.
-Cześć, wiesz gdzie jest klasa pani Brewers?-Zapytałam przypadkową dziewczynę.Zachichotała i odpowiedziała.
-To tutaj - wskazała palcem za mnie.Uśmiechnęłam się zażenowana i szybko się wycofałam. Weszłam do klasy i każdy szybko odwrócił się w stronę drzwi. Cholera,jestem spóźniona?
-Jesteś nową uczennicą?-Pani Brewer spytała mnie uprzejmie.
-Jestem Grace-powiedziałam nieśmiało. Każdy się na mnie patrzył. Ugh,przestańcie.
-CZEŚĆ GRACE.-powiedział chłopak z jasnobrązowymi włosami. Machnęłam niezgrabnie. Wreszcie usiadłam.
Odkąd przyszłam tutaj miesiąc później niż inni, nie mam pojęcia co dzieje się w klasie. Chelle mówiła mi,że jeden z jej przyjaciół jest bardzo mądry i może mi pomóc.
 Ale wszystkie moje myśli były skupione na tym, że lunch będzie następny i... ten chłopak siedzący naprzeciwko mnie. Miał perfekcyjne ciemne włosy i ładną opaleniznę. W zasadzie był bardzo gorący. To było zabawne oglądając go piszącego potajemnie sms-y podczas lekcji.
Po dłuższym czasie,pan Brewer powiedział
- Dobrze,to koniec - zerwałam się i bym zmęczona na szukanie gorącego chłopaka. Był już wcześniej ze znajomymi.Oh. Szłam sama do kawiarenki. Zastanawiam się czy Niall mógłby tam być? Powiedział, że zawsze tam jest. Tak pomiędzy 11 a 13:30 jest przerwę na lunch. W zależności od tego czy masz lekcje czy nie. Nie mam następnej lekcji,więc mam nadzieje, że Chelle będzie tam teraz.
Byłam tam raz, Chelle czekała na mnie przed drzwiami.
- Gracie! - krzyknęła i zaczęła skakać wokół mnie.
- Cześć Chelle!Kiedy jest twoja następna lekcja?- Zapytałam.
- Nic przed drugą- odpowiedziała. Uśmiechnęłam się i krzyknęłam.
- Ja tak samo!Mamy dwie godziny,świetnie!-Skinęła radośnie głową i pociągnęła mnie do kawiarni.
Mój uśmiech jeszcze bardziej się powiększył kiedy zobaczyłam Niall'a przy stole ze znajomymi. Pomachał do mnie podekscytowany,ale Chelle wciąż gdzieś pędziła.
- Niall do Ciebie pomachał?- Zapytała szybko. Skinęłam ale nic już nie powiedziała.
Zatrzymujemy się przy stole pełnym dziewczyn. Uśmiechnęły się do mnie! Oby one były znajomymi Chelley,wyglądają na miłe. Usiadłyśmy, a Chelle ogłosiła.
- Dziewczyny Kay'a. To jest moja współlokatorka- Grace.-Wszystkie się przywitałyśmy.
- Oi! Amerykanka, powiedz coś. Chce usłyszeć twój akcent!- powiedziały podniecone dziewczyny. Zachichotałam,Brytyjski akcent jest dla mnie dziwny. Ale przypuszczam, że mój jest dziwaczny dla nich.
-Um..Cześć. Jestem Grace.-powiedziałam spokojnie a wszyscy zaczęli się śmiać.
-Dobra,pozwól że przedstawię Ci moich znajomych- zaczęła Chelle. Wskazała na dziewczynę z piwnymi oczami i doskonałymi kręconymi blond włosami.
-To jest Kathryn,praktycznie najładniejsza osoba jaką kiedykolwiek spotkałaś- Kathryn przytuliła ją.
- Aw dziękuję Ci !- zagruchała.
- I to jest Kristen, jeśli będziesz potrzebowała pomocy w szkole to zgłoś się do niej jest też dobrą osobą do rozmowy- Kristen uśmiechnęła się do mnie. Ma długie czerwono-brązowe faliste włosy i niebiesko zielone oczy.
-To jest Eleanor. Czy chce się do tego przyznać czy nie jest w popularnej grupie, ale z nami też siedzi. El jest po prostu świetną przyjaciółką.-Eleanor była naprawdę śliczna.Miała ciemne,brązowe włosy, a oczy jasno brązowe.
-I na końcu Holland. Ona jest...impulsywna.- Holland zachichotała. Miała proste,blond włosy i śliczne niebieskie oczy.
- Wow,dobra! Cześć wszystkim!- powiedziałam.
- Musimy powiedzieć Ci coś o ludziach. - zapowiedziała Holland.Skinęłam głową. Chelle zaczęła.
- Na końcu siedzą Ci pożądani. Zayn jest najbardziej popularny, po prostu nie zbliżaj się do niego.- następnie wskazała dwóch gości.
- Dlaczego nie?- zapytałam i nie mogłam się powstrzymać przed myśleniem o tym jak bardzo jego imię jest gorące "Zayn".
- Z powodu dziewczyny siedzącej obok niego-Mallory. Ona myśli, że on jest jej. To jest denerwujące jak karp.- Kristen wyjaśniła.
- Tak,Mallory jest denerwująca ale spędzam czas z jej przyjaciółmi,Ella. Ona faktycznie jest całkiem ładna.-powiedziała El.
- Tak,nie wszyscy popularni są tacy. Mój Boże Brody..On jest taki gruby!-Chelle powiedziała sennie a wszyscy się z tym zgodzili.
- Chelle zawsze lubiła Brody'ego,szkoda,że jest popularny.-Kathryn westchnęła.
- Dobra, oprócz nich,kto jeszcze?-zapytałam zaciekawiona.Chciałabym dowiedzieć się czegoś o Niall'u.
- Poza nimi, nic specjalnego.-powiedziała Kristen.-Ale czasem wychodzimy razem z ludźmi z tamtego stołu.-Kathryn wykrzyknęła wskazując stół gdzie siedział Niall. TAK!
- Tam jest Liam, Will, Carson i Niall.-powiedziała Holland
- Niall był pierwszą osobą,którą tu spotkałam- podniosłam się.
- Taa On jest normalny,tak sądzę. Nie bierz się za Will'a, ja Go trochę..bardziej lubię .
- Ja nigdy nie powiedziałam, że lubię Niall'a!
- Jasne.Ale na Ciebie teraz patrzy.-powiedziała Kathryn śmiejąc się. Odwróciłam się i zobaczyłam, że mi się przypatruje.Pomachałam w jego kierunku a on odmachał zawstydzony. Zaśmialiśmy się cicho.
 Byłam szczęśliwa, że poznałam kilka osób! Zjedliśmy lunch i znalazłam na zewnątrz Kathryn. Mamy następną lekcję razem.
- Gracie spotkajmy się przed szkołą kiedy wszyscy wyjdą.-powiedziała Chelle.
- Dobra! To do później, miło było was poznać!-odpowiedziałam i pomachałam im. Kathryn i ja poszłyśmy w kierunku naszej następnej lekcji.
-Poza tym,co drugi piątek w nocy jest piłka nożna w naszej szkole. To duże wydarzenie,nie wiem czemu.- powiedziała mi Kathryn. Uśmiechnęłam się.
- Brzmi jak zabawa!-skinęła głową i odpowiedziała.
-To również zabawa kiedy pójdziesz z facetem. Ludzie zazwyczaj chodzą tam na randki!!-mogłabym powiedzieć, że była podekscytowana, więc zapytałam
- Czy ty masz randkę...-uśmiechnęła się
- Może.. To o nim  mówiłam wcześniej.Zapytał mnie-awww
- Musisz pójść na randkę !
- Ja nawet nie jestem tutaj tydzień- powiedziałam i zachichotałam.

*Po szkole*

 Zadzwonił dzwonek, Kathryn i ja szybko wyszłyśmy.
-Ta lekcja była nudna!- Kathryn zażartowała powodując u mnie śmiech. Żartowałyśmy stojąc przed szkołą,nie wiem czemu. Cóż miałam się spotkać z Chelle.
- Argg czy nie może być już piątek?- powiedziała Kathryn.
- Poważnie. Co wszyscy tam robią?
- Tam jest piłka nożna!!- odpowiedziała Kathryn.
- Tak!-powiedziałam uśmiechając się.
Chelle była punktualnie. Wzięła mnie od Kathryn i pociągnęła gdzieś za sobą.
- Chelle gdzie mnie ciągniesz?-krzyknęłam śmiejąc się.
- Znaleźć Harry'ego i Louis'a! Mecz się prawie kończy- naprawdę kocham ten kampus. Przeszłyśmy przez boisko i usiadłyśmy na trybunach.
-Kay to ten co strzelił gola- Chelle wskazała na gościa. Zauważyłam gościa z kręconymi włosami na głowie a kolejny leżał na ziemi..?
- Jak ma na imię ten kędzierzawy?-zapytałam.
- Harry!-krzyknęła Chelle. Wow on ma kręcone włosy.. i ma na imię Harry? Cudownie!haha!
- Więc,przypuszczam, że ten co turla się po ziemi to Louis?-zapytałam chichocząc.Skinęła i wybuchnęła śmiechem.
-Chociaż nie wygląda, to oni są gwiazdami zespołu. Nie rozumiem. Mają bzika na punkcie piłki nożnej.- oglądałam ich i mam wrażenie, że grają dobrze. Louis, o mój boże..on był nadpobudliwy.
- Nie przeraź się kiedy Ci ich przedstawię. Przypuszczam, ze Harry zadzwoni do ciebie i Louis skoczy na Ciebie.- moje oczy się rozszerzyły i odchyliłam się w tył.
- Bądź przygotowana- zachichotała.
Oglądałyśmy mecz do końca. Niektórzy ludzie wyszli ale Harry z Louis'em zostali z kilkoma znajomymi. Chelle zbiegła na dół na boisko a ja byłam tuż za nią. Chłopcy zagwizdali. Wreszcie dogoniłam Chelle. Harry i Louis patrzyli na mnie beznamiętnie bardzo długo. uh...
Chelle zmrużyła oczy na nich.
- Cześć kotek. Jestem Harry- powiedział i uśmiechnął się głupkowato.
- Jestem Grace- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.Ale jego uśmiech zwieńczył mój, miał śliczne dołeczki.
- Haz przestań flirtować. JESTEM LOU!- krzyknął i zaatakował mnie przytulasem. Uświadomiłam sobie, że on był tylko dzieckiem, który powiedział do mnie cześć w klasie.
- Mówiłam Ci Grace..- Chelle zaśmiała się. Ale mój boże, Chelle nigdy nie mówiła mi, że ma tak gorących znajomych.
Później chwycili swoje torby i wyszliśmy. Louis powiedział do mnie.
- A więc, jesteś Amerykanką,o której wszyscy mówią.- skinęłam. Ludzie mówią o mnie?
- Amerykanki są gorące- powiedział Harry i zmierzył mnie wzrokiem. Zarumieniłam się i Chelle powiedziała.
- Harry musisz mówić wszystko co masz na myśli?- On skinął sarkastycznie głową. Louis i Harry pobiegli przed siebie upiornie śpiewając:
  "They say shes in the class a team, stuck in her daydream. Been this way since 18. But Lately.."
Chelle i ja popatrzyłyśmy na siebie. Nie mogłam powiedzieć czy lubię tych kolesi czy nie. Ale mam wrażenie, że tak.


Notka:
Drugi rozdział! Przepraszam, że tak późno dodany,następny będzie za 2 tygodnie ;)
Nie jest on sprawdzony ale mam nadzieję, że rozdział się chodź trochę podoba.
Proszę skomentujcie ten rozdział :) Zależy mi na tym,chcę wiedzieć ile osób to czyta.
C'YA